





Trafiłam na świetny naprawdę niedrogi sklep internetowy niteczka, tam też zrobiłam te skromne zakupy. Mulinka jest mi potrzebna do skończenia metryczki a na nożyczki już od dawna miałam chęć, przyznam się, że są rewelacyjne, ciężkie, ostre i po prostu cudne.

W ostatnim tygodniu na haftowanie poświęciłam tylko skrawek piątkowego i sobotniego wieczoru. Szkolenie do nowej pracy jest tak wyczerpujące, bo jeszcze muszę uczyć się w domu, kiedy mój synek zaśnie. Niestety w piątek dopadło małego ostre zapalenie krtani i wczorajszy wieczór spędziliśmy w szpitalu.
Czekam tylko na marzec i więcej wolnego czasu.

a ogłosiła je Myosthis.
A to jeszcze nie koniec. Dolce Vita przygotowała piękna gazetkę, w której zachwycił mnie Paryż w kwiatach, no jak tu się nie skusić?
Planując biscornu kupiłam wczoraj mulinke DMC - moja pierwsza, do tego tasiemka i nieodzowne sortery, które dla mnie są o wiele lepsze niż papierowe - w miarę używania łatwo się drą. Ach no i na te mrozy i wiatry nie obejde się bez dobrej nawilżającej pomadki.
Dotarł do mnie również list z Yves Rocher, bardzo lubię zamawiać kosmetyki z tej firmy , przede wszystkim dlatego, że są na bazie roślin i nie są testowane na zwierzętach, poza tym są naprawdę rewelacyjne. Do każdej przesylki jest dodawany prezent a kosmetyki zawsze są po obniżonej cenie, często w cenie jednego można zakupić dwa.
Polecam gorąco a teraz zmykam po mojego urwiska.


Ten aniołek to chyba moja najbardziej udana jak do tej pory praca, przyznam, że bardzo sie do niej przykładałam, w końcu to dla mojego synka. Teraz oprawiony obrazek wisi nad łóżeczkiem Emilka i kiedy pytam sie go rano co mu się śniło zawsze pokazuje tego aniołka.
Mulinę Ariadnę dobierałam sama. Oto wzór:
