W końcu po 2 tygodniach wzięłam haft do ręki, ostatni raz haftowałam dzień przed porodem. Dzieci poszły spac, mąż na imprezę a ja podekscytowana usiadłam w kuchni i postawiłam co nieco backstitchy i krzyżyków raz po raz zaglądając do dzieciaków. Spory jest to obrazek i wymaga naprawdę dużo pracy, mam nadzieję, że do końca roku go skończę, wlaściwie to zabawki już prawie skończone jeśli chodzi o krzyżyki, ale jest masa backstitchy i french knotów, do tego jeszcze sporo tła.
Ogromnie dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze pod wpisem o Łucji, cieszę się, że tyle osob odwiedza mojego bloga. Ściskam Was wszystkie dziewczyny przemocno!!!!!


