

Kanwa plastikowa już od dawna leżała w moich zbiorach a moje klucze pozostawały bez breloczka, który gdzieś zagubiłam. Obrazek wyraża mnie:)
Super fajnie haftuje się na takiej kanwie!!!

Około 1000 stron, zakup bardzo spontaniczny, bo normalnie około 50 zł nie zapłaciłabym za książkę, ale mąż mówił "bierz", no a mężowi podobno się nie odmawia.
Książka religijno-historyczna, ach, cudo, biorę ją do pracy i podczytuję w autobusie lub między telefonami od klientów, każdy tylko zerka co ja takiego taszczę.
"W magicznej scenerii XVI-wiecznej Andaluzji rozgrywa się epicka opowieść o człowieku rozdartym pomiędzy dwie kultury, dwie religie i dwie kobiety, pragnącym w imię godnego zycia doprowadzić do zbliżenia islamu i chrześcijaństwa."

Niestety jeszcze nie wyprasowana, ale już wyprana, efekt bardzo mi się podoba, ale samo wykonanie przyznaję jest dość ciężkie. Teraz powoli haftuję drugą część. Pomysł mam taki, że zszyję dwie strony, w środku może będzie wypełnienie i doszyję tasiemkę, tak żeby skarpetę zawiesić.
Znowu dopadło mnie zapalenie krtani, tak mi się wydaje, ale pewnie jutro potwierdzi to lekarz, znowu mówię szeptem, więc praca odpada i czeka mnie kolejne L4. Wogóle ostatnio w domu każdy chodzi jakiś podziębiony, u mnie to ewidentnie charakter pracy - mówionej- szczepionka na grypę, która obniżyła mi odporność i klimatyzacja. Wszyscy wokoło zalecają zmianę pracy, ach, gdyby to było takie proste.